Sesja buduarowa
Sesja buduarowa to zdjęcia, na które trzeba trochę odwagi. Po nich najczęściej słyszę, że warto było. Granice wyznaczasz Ty, ja pilnuję, żeby było bezpiecznie i spokojnie.
„Jak jej nie wstyd?” Słyszałyśmy to setki razy. Czasem wprost, czasem między wierszami: w komentarzu o zbyt krótkiej sukience, w spojrzeniu na plaży, w zdaniu rzuconym przy rodzinnym stole. I nosimy to w sobie latami, jako ciche przekonanie, że własne ciało trzeba zasłonić i za coś przeprosić.
Sesja buduarowa jest moim sposobem na pożegnanie tego wstydu. Nie robię tych zdjęć dla kogoś, kto ma je oceniać. Robię je dla Ciebie, żebyś raz na jakiś czas mogła spojrzeć na siebie czulej i uważniej, niż patrzysz w codziennym pośpiechu.
Najtrudniejszy jest pierwszy krok: napisać wiadomość, wybrać termin, przekroczyć próg. Prawie każda kobieta mówi mi potem to samo, że bała się do ostatniej chwili, a żałuje tylko tego, że nie umówiła się wcześniej.
Zdjęcia powstają w kameralnym wnętrzu, bez publiczności i bez pośpiechu. Zakres wyznaczasz Ty: od koszuli i pościeli po bieliznę i mocniejsze światło. Możesz go zmienić w każdej chwili, także w środku sesji. Ja pilnuję, żeby nic nie działo się szybciej, niż jesteś gotowa.
„Mam katalog rzeczy, których w życiu nie zrobiłem, bo zabrakło mi odwagi. Czasami tej dużej, a czasami tej najmniejszej. Braku tej dużej mniej się wstydzę, ale tych małych niezrobionych rzeczy mi i szkoda i wstyd.”
- Mikołaj Grynberg, „Rok w którym nie umarłem”
Nie chcę, żeby taka sesja została w Twoim katalogu rzeczy niezrobionych. Jeśli o niej myślisz, napisz do mnie. Opowiem, jak wygląda przygotowanie i co zrobić, żeby czuć się na niej dobrze.